Wpadam jeszcze na chwilę przed wylotem (tak, tak - ciągle w trasie), żeby wrzucić Wam kolejny wpis 😊 Bo skoro udało mi się upiec ciasto, to przecież trzeba się nim pochwalić!
Tym razem znowu coś z cyklu moich niedzielnych wypieków. Nie będzie jednak żadnej nowości ani eksperymentów - postawiłam na sprawdzony przepis, który już dobrze znacie. Tym razem tylko trochę zmieniłam owoce. Zamiast poprzednich dodatków pojawiły się wyłącznie śliwki.
Czyli można powiedzieć, że oficjalnie wracam do pieczenia po moich ostatnich przygodach technicznych z piekarnikiem 😉 Jak już pisałam przy okazji poprzedniego wypieku, trochę się za nim stęskniłam. Na szczęście nowy piekarnik działa jak należy, więc mogę znowu spokojnie wrócić do pieczenia.
A samo ciasto? Jak zwykle wyszło bez zarzutu. To jeden z tych przepisów, które po prostu się sprawdzają - niezależnie od tego, jakie owoce akurat mam pod ręką. Jeśli jeszcze go nie próbowaliście, koniecznie zajrzyjcie do przepisu i dajcie mu szansę 👇
A skoro już jestem, to mam też dla Was dobre (mam nadzieję) wieści - trochę materiału na kolejne wpisy się uzbierało! I tym razem będzie naprawdę różnorodnie. Mam Wam do pokazania zarówno nowe prace hafciarskie, jak i szydełkowe, będą też kolejne przepisy (w końcu mam już piekarnik ;)), relacje z podróży i kilka miejsc, które zdecydowanie warto odwiedzić. No i spróbuję wrzucić relację z wyścigów konnych. Przy okazji pokażę Wam kilka ciekawych nakryć głowy, idealnych na tę okazję i pomysłów na własnoręcznie wykonane fascynatory.
Nie zabraknie również książek. Mam już przygotowane kolejne tytuły do polecenia, tym razem idealne na jesień. Bo chyba powoli możemy już zacząć myśleć o długich jesiennych wieczorach z książką i kubkiem czegoś ciepłego 😊
Tak że pozostajemy w kontakcie! A na razie zachęcam Was do wypróbowania przepisu na ciasto ze śliwkami.
Do zobaczenia w kolejnym wpisie! 😊


Brak komentarzy :
Prześlij komentarz