niedziela, 30 sierpnia 2015

KONKURS!

    Stało się! Wreszcie udało mi się skończyć pracę, która miała być nagrodą w dawno zapowiadanym konkursie. Cóż to takiego? Otóż nowego domu szuka wczoraj ukończona haftowana sówka. Sowa oprawiona jest w czarną ramkę i można ją postawić na półce, czy też powiesić na ścianie. Do leśnych klimatów dorzucam komplet zapachowy, który wprowadzi do mieszkania powiew świeżych liści.

   Zasady konkursu nie różnią się od tych, które znacie z innych tego typu zabaw.
 Aby wygrać, należy jedynie:

1. Polubić blog/fanpejdż.
2. Udostęnić podlinkowany baner konkursowy.
3. W komentarzu na blogu (lub, w przypadku braku konta na Blogerze, na fanpejdżu FB) zgłosić chęć udziału w konkursie.

I to wszystko!
Losowanie 20 września 2015 r. 

Powodzenia! 

sobota, 29 sierpnia 2015

Sowa w roli głównej

     Jakiś czas temu wrzuciłam na bloga wzory sowich haftów, które zainspirowały mnie do stworzenia nowego obrazka. Długo zastanawiałam się, która z sów zostanie bohaterką kolejnego wpisu.
 W końcu padło na pierwszy wzór, przedstawiający sówkę w odcieniach brązu. 

   A oto rezultat mojej pracy w  dwóch odsłonach, bo nadal nie mogę  zdecydować się na kolor ramki.

sobota, 1 sierpnia 2015

Rękodzieło z gdanskiego jarmarku

     Ostatnie dni lipca upłynęły pod znakiem deszczu i chmurnej aury. Jednak nawet ta wyjątkowo niewakacyjna pogoda nie mogła skłonić mnie do pozostania w domu. Korzystając z wolnych dni, udałam się do Gdańska, gdzie rok rocznie odbywają się obchody Jarmarku św. Dominika.

     Jarmark Dominikański jest jedną z największych cyklicznych imprez plenerowych w Europie. Niektórzy twierdzą, że rozmachem i atrakcyjnością zdecydowanie przewyższa niemiecki Oktoberfest, który nie ma aż tak dalece sięgającej tradycji, jak targi gdańskie. A historia Jarmarku jest długa, bo liczy już 755 lat i sięga roku 1260, kiedy to papież Aleksander IV zezwolił gdańskim dominikanom na udzielenie studniowych odpustów w dniu święta ich założyciela. Pierwotnym celem imprezy było nakłonienie wiernych do uczestnictwa we mszy odpustowej, odprawianej w dzień św. Dominika. Idea, jaka wówczas przyświecała jarmarkowi, rozmija się nieco z dzisiejszą wizją targów. Początkowo gdańszczanie zbierali się na placu Dominikańskim, by móc oddawać się modłom i zabawie. Z biegiem czasu impreza nabrała charakteru dożynek handlowo-kulturalnych. Wtedy też okazało się, że niewielki plac Dominikański nie jest w stanie pomieścić tłumów, które przemierzały ulice w poszukiwaniu kramów i stoisk, zapełnionych rozmaitymi towarami. 

     Dziś targi gdańskie obejmują swym zasięgiem całe Główne Miasto. To tu dziesiątki wystawców z różnych stron Polski (i nie tylko) przybywa, by zaoferować najlepsze, regionalne wyroby. Oprócz tradycyjnie pieczonego chleba, czy domowej roboty kiełbas, na jarmarku możemy nabyć wszelkiego typu rękodzieło. Niektóre z tych prac uwieczniłam na poniższych fotografiach. 
    Jarmark potrwa do 16 sierpnia, więc tym, którzy nie mają jeszcze planów na najbliższe dni, polecam udać się właśnie do Gdańska.